Relacja – Mont Blanc Drogą Włoską – Część II

wpis w: Aktualności | 0

 

2019 – RELACJA MONT BLANC DROGA PAPIESKA – WŁOCHY

 

DZIEŃ W DOLINIE VAL VENY

 

2019-07-13 – Sobota
Noc na campingu

 

Po długiej podróży dotarliśmy na camping w dolinie Val Veny, w której znajduje się kilka podobnych obiektów. Po obowiązkowej rejestracji i opłaceniu jednodniowego pobytu, zaparkowaliśmy auto i zabraliśmy się za rozstawianie namiotów. Zatrzymaliśmy się tu jedynie na jedną noc, by wypocząć po wyczerpującej podróży z Polski. Camping był bardzo charakterystyczny i przypominał campingi w Niemczech, Austrii czy Francji. W sezonie letnim jest tu bardzo tłoczno, dominowały uwielbiane przez naszych sąsiadów Campery i wszechobecne namioty. Lokalizacja miejsca sprzyja różnym aktywnościom, tj. wspinaczka sportowa i wysokogórska, biegi górskie, jazda na rowerze, jazda konna oraz trekking. Z tego powodu spotyka się tu mnóstwo ciekawych osób, od których można dowiedzieć się o wielu atrakcjach, jakie oferuje ten rejon Włoch.

 

2019-07-14 – Niedziela
Ruszamy w góry!

 

Poranek rozpoczęliśmy tradycyjnie od sytej owsianki i przygotowania potrzebnego sprzętu. Zdecydowaliśmy się iść klasycznie, tzn. niosąc pełny ekwipunek na własnych plecach. W tym wariancie zawartość plecaka, prócz typowego wyposażenia, musiała zostać wzbogacona o namioty, śpiwory, karimaty, kuchenki do gotowania, kartusze z gazem, menażki, liofilizaty oraz inne potrzebne wyżywienie. W trakcie pakowania warto dobrze przemyśleć zastosowanie i przydatność każdej rzeczy, gdyż każdy kilogram ma znaczenie i będzie dodatkowym obciążeniem podczas kilku dni marszu. Droga włoska na Monte Bianco, w przeciwieństwie do opcji francuskiej, nie oferuje żadnych ułatwień, które potrafią zakłócić piękno przyrody. Przemierzając trasę papieską nie spotkamy tramwaju, kolejki ani wyciągów linowych. Trasa na szczyt przez Rifugio Gonella pozostaje do przejścia jedynie siłą własnych mięśni.

 

ETAP I: Camping Aiguille – Noire – Jezioro Miage
Przewyższenie odcinka: 313 m

 

Celem tego dnia było przejście łatwego lodowca Miage, najdłuższego w dolinie Aosty – o długości ponad 10 kilometrów, oraz założenie pierwszego biwaku podczas wyprawy w górach. W głąb doliny, z campingu prowadzi asfaltowa droga, którą zdecydowaliśmy się przejechać samochodem, by następnie pozostawić go na bezpłatnym i bezpiecznym parkingu wzdłuż drogi. Dzięki temu uniknęliśmy opłaty za pozostawienie auta na campingu. Przejazd autem możliwy jest do miejsca, w którym trasę dla ruchu kołowego zamyka szlaban. Od tego momentu założyliśmy ciężkie plecaki i ruszyliśmy pieszo. Początkowo droga przypomina tą nad Morskie Oko. Wylana asfaltem trasa jest miejscem spacerów dla wielu turystów i atrakcją dla rowerzystów. Rzecz, która niewątpliwie zwraca uwagę to lazurowy kolor potoku płynącego wzdłuż szlaku prowadzącego do pierwszego napotkanego obiektu oraz jeziora Combal (Lago di Combal).

 

Rifugio Cabane du Combal (1968 m n.p.m.) – czynne jest od czerwca do września. Na wielu mapach nosi nazwę baru i jest miejscem dość zatłoczonym w sezonie letnim. Można tu zatrzymać się na krótki postrój, skorzystać z oferowanej kuchni, bądź pozostać na nocleg. Położone jest w niecce pomiędzy jeziorem Combal a jeziorem Miage. Długość odcinka od parkingu do tego miejsca wynosi niespełna 3 kilometry i jest formą przyjemnego spaceru.

 

Wyruszając w dalszą drogę ze schroniska mamy dwa warianty. Pierwszym wariantem jest trasa łatwiejsza orientacyjnie, biegnąca na lewo, o czym informują zamieszczone tam drogowskazy. Z tabliczki przy jeziorze Combal możemy dowiedzieć się, iż czas potrzebny na dojście do schroniska Rifugio Francesco Gonella wynosi 4 godziny i 30 minut. Droga drugim wariantem biegnie na prawo do jeziora Miage (Lago di Miage) – 2038 m n.p.m., 10 minut marszu trasą 18A. My wybraliśmy drugą opcję, aby zobaczyć jeziorka o niesamowitym kolorze wody. Z podejścia widoczna jest przełęcz Col de la Seigne na granicy włosko-francuskiej, za którą znajduje się francuska dolina Vallée des Chapieux. Zobaczyliśmy także bardzo charakterystyczne Pyramides Calcaires – dwa sąsiadujące szczyty o wysokości 2726 i 2589 m n.p.m., u których stóp znajduje się schronisko Elisabetta Soldini.

 

ETAP II: Jezioro Miage – Biwak na lodowcu Miage
Przewyższenie odcinka: 372 m

 

Z okolic jeziora Miage nieznacznym problemem było wejście na górny wał moreny lodowca o tej samej nazwie – Miage Glacier. Trochę czasu zajęło nam odnalezienie drogi wśród ogromnych kamieni. Gdy już znaleźliśmy się we właściwym miejscu otworzył się przed nami widok na cały lodowiec oraz otaczające go ściany. Wędrówka moreną trwała kilka minut, po czym ścieżka sprowadziła nas w dół na wielkie gruzowisko kamieni. Obraliśmy przejście mniej więcej środkiem lodowca, co pozwoliło nam uniknąć natrafienia na szczeliny. Warto wspomnieć, że ten odcinek nie wymagał od nas używania liny oraz asekurowania się. Na większych kamieniach można było dostrzec namalowane żółte kropki, wyznaczające szlak oraz miejscami poustawiane kopczyki kamieni, pozostawione przez innych wędrujących w celu łatwiejszego odnajdowania drogi. Przez cały czas marszu krajobraz nie zmieniał się, a dość monotonne przejście odbywało się po kamieniach przykrywających lód.

 

Gdy dotarliśmy do pierwszego śniegu rozglądaliśmy się za właściwym miejscem do rozstawienia naszych namiotów, a do wyboru było ich bardzo wiele. Zaletą biwakowania w tej okolicy jest bardzo dobry dostęp do pozyskiwania wody z płynących drobnych cieków wodnych. Zwalnia to z topienia śniegu i zaoszczędza czas na przygotowanie posiłków i płynów niezbędnych do nawadniania organizmu. Pierwszą noc w górach spędziliśmy na wysokości ok. 2410 m n.p.m. Nastąpiło wówczas chwilowe pogorszenie pogody z obfitymi opadami deszczu, które wstrzymały naszą dalszą drogę do godzin popołudniowych następnego dnia. Byliśmy jedynym zespołem, który tego dnia postanowił pozostać tu do rana. Podsumowując, był to zdecydowanie najłatwiejszy etap podczas całej wyprawy na „Białą Górą”.

 

Podsumowanie dnia:
Pokonany odcinek pieszo: Parking – Biwak na lodowcu Miage
Przewyższenie łącznie: 685 m

 

2019-07-15 – Poniedziałek
Drugi dzień w górach

 

Poniedziałkowy poranek na lodowcu Miage przywitał nas nieprzerwanymi opadami deszczu. Duży zapas czasu jaki mieliśmy podczas tego wyjazdu spowodował, że nic nas nie zmuszało do niepotrzebnego pośpiechu. Pierwsze promienie słońca, które pojawiły się dopiero w godzinach popołudniowych zachęciły nas do wyjścia na zewnątrz i przygotowania się do dalszej drogi. Niezwłocznie zwinęliśmy pierwszy obóz i z ciężkimi plecakami udaliśmy się w kierunku schroniska Rifugio Francesco Gonella.

 

ETAP III: Biwak na Lodowcu Miage – Schronisko Gonella
Przewyższenie odcinka: 661 m

 

Do przejścia mieliśmy niedługi odcinek lodowca Miage. Na podejściu do stóp Aiguilles Grises napotykaliśmy niewielkie szczeliny, jednak na tyle widoczne, że tylko duża nieuważność mogłaby spowodować upadek do ich wnętrza. Po kilku minutach marszu rozpoczęliśmy eksponowane podejście do schroniska, które rozpoczęło się długim trawersem ściany w prawo. W niektórych miejscach zalegał śnieg. Na samym początku powitało nas stado kozic górskich, prowadząc nas przez chwilę szlakiem. O jego przebiegu informowały nas żółte kropki namalowane na kamieniach, te, które spotkaliśmy wcześniej na lodowcu Miage. Im wyżej tym ścieżka robiła się węższa i momentami sypka. Lodowiec pod nami przypominał o pełnej koncentracji, gdyż upadek w tym miejscu był bardzo niewskazany. W pewnym momencie było widać całą drogę, którą pokonaliśmy pierwszego dnia. Trudność tego odcinka można porównać do szlaku Orlej Perci w Tatrach Wysokich. Występują tu sztuczne ułatwienia w postaci drabinek, klamerek, grubych lin zamieszczonych w najbardziej newralgicznych miejscach. Ponad 500 metrów przewyższenia wymaga z pewnością koncentracji, szczególnie, gdy do góry zmierzamy z ciężkimi plecakami.

 

Opady deszczu, które przeciągnęły się do późnego popołudnia spowodowały, że nasze wyjście było mocno opóźnione. Do schroniska Gonella dotarliśmy późnym wieczorem, więc znalezienie dogodnego miejsca do rozbicia namiotu było już utrudnione. Zapadał już zmrok, gdy dokonaliśmy opłaty za noc w schronie zimowym, tuż przy głównym budynku. Pomieszczenie, które jest otwarte przez cały rok, zastawione jest piętrowymi łóżkami prawie na całej długości, pozostawiając niewiele wolnej przestrzeni. Można za to w nim gotować i przyrządzać własne posiłki. Gdy kładliśmy się spać większość osób już leżała, odpoczywając przed nocnym wyjściem w kierunku szczytu.

 

Rifugio Francesco Gonella – schronisko na wysokości 3071 m n.p.m., czynne jest od połowy lipca od końca sierpnia. Posiada 40 miejsc noclegowych i dodatkowo, wspomniany wcześniej, schron zimowy otwarty przez cały rok. Jest głównym punktem noclegów osób wybierających się na stoki Monte Biance bez sprzętu biwakowego i bez własnego prowiantu. Oferuje wyżywienie i możliwość odpoczynku od panujących na zewnątrz warunków. Wybór tego rozwiązania jest stosowany głównie przez przewodników, których głównie tu napotkaliśmy. Dominowały grupy prowadzone pod ich opieką, co pokazuje, że niewielu samodzielnych turystów przemierza drogę włoską na Monte Bianco. Przy obiekcie znajduje się metalowa platforma dla śmigłowca. Schronisko posiada także dostęp do wody, której zapasy można uzupełnić w pomieszczeniu dostępnym z zewnątrz budynku.

 

Po północy rozdzwoniły się budziki osób wychodzących tego dnia na szczyt. Do godziny 2 w nocy trwało gotowanie, pakowanie i szykowanie się do nocnego marszu. Panujący harmider uniemożliwiał nam sen. Dopiero, gdy wszyscy już wyruszyli, my ułożyliśmy się w śpiworach. Cdn. w części III.

 

Relacja Mont Blanc Drogą Włoską – CZĘŚĆ III

 

Fotorelacja z wyjazdu – GALERIA MONT BLANC

 

Bartłomiej Bednarczyk