Relacja – Mont Blanc – Francja – Część II

wpis w: Aktualności | 0

 

2016 – RELACJA – MONT BLANC – FRANCJA

 

PORANEK POD GÓRĄ

 

2016-07-12 – Wtorek

 

Wychodząc z mokrych namiotów na campingu w Pont rozpoczęliśmy czwarty dzień naszego wyjazdu do Włoch i Francji. Korzystając z chwilowego przejaśnienia przeczekaliśmy, aż wyschną nasze domki, by za chwilę wyruszyć do miasteczka Les Houches, położonego na wysokości 1008 m n.p.m. w dolinie Vallée de Chamonix. Był ponury i deszczowy dzień, jakby pogoda dopasowała się do naszych planów (deszczowe dni podczas przejazdu, natomiast słonecznie podczas akcji w górach). Odległość z Pont do miasteczka to 75 kilometrów, czyli dwie godziny jazdy. Na drodze czekała na nas niespodzianka – przejazd przez słynny tunel wybudowany w 1965 roku, łączący Włochy i Francję. Ale nie chodzi tu o wyjątkowość 15 minutowego przejazdu, a o koszt pokonania tego odcinka – w 2016 roku wynosił on dokładnie 44,20 euro. W 1999 roku w tunelu Mont Blanc doszło do pożaru, w którym życie straciło aż 39 osób, a kilkanaście zostało rannych. Po tych wydarzeniach przejazd został wstrzymany na kilka lat, a sam tunel poddany remontowi.

 

Ta opłata obowiązuje w przypadku wybrania takiego przebiegu wyprawy jak nasza. Jeśli udacie się bezpośrednio pod Mont Blanc, a Waszym celem będzie wejście klasyczne od strony francuskiej, możecie dojechać inną drogą, prowadzącą przez Montreux i Martigny. Ominiecie wtedy tunel. Takie rozwiązanie wybraliśmy w drodze powrotnej do domu. Wiąże się to jednak z zakupem winiety na przejazd przez drogi w Szwajcarii. Koszt to ok. 40 franków. Pozwolenie obowiązuje przez cały rok, jednak przy jednorazowym przejeździe przez ten kraj, zakup wypada niekorzystnie. Ominięcie Włoch oznacza aklimatyzację na innej górze niż Gran Paradiso, bądź zdobycie jej na ”dachu Europy”. Popularnym rozwiązaniem na przeprowadzenie aklimatyzacji jest także wjazd kolejką na Aiguille du Midi, miejsce oddalone o 8 kilometrów od Mont Blanc. Możliwości jest jak zawsze wiele i tylko od Was zależy, co wybierzecie i jak podzielicie swoją drogę. Należy pamiętać, że proces przygotowania organizmu do wysokości jest bardzo ważnym elementem każdej wyprawy, przebiegającej na wyższych wysokościach i nigdy nie należy go pomijać.

 

POPOŁUDNIE „U BABCI”

 

Po dotarciu do Les Houches udaliśmy się na bardzo znany z wielu relacji camping „Bellevue”, nazywany przez Polaków „u Babci”. Na miejscu możemy skorzystać z parkingu, pola namiotowego na trawie, prysznica, toalety, otwartej kuchni, gdzie mamy dostęp do bieżącej wody. Widok z campingu na pewno nacieszy oko. Całe wtorkowe popołudnie spędziliśmy na starannym pakowaniu naszych plecaków, sprawdzając czy mamy wszystkie potrzebne rzeczy. W razie braku odpowiedniej pogody mieliśmy w rezerwie kilka zapasowych dni, dlatego wolne miejsce w plecakach dopełniliśmy zapasem liofilizatów i jedzenia. Takie rozwiązanie pozwoli spędzić więcej czasu w górach przeczekując niekorzystne warunki, bez konieczności wcześniejszego schodzenia z powodu braku zapasów. Oczywiście można zakupić posiłki w schronisku, jednak ceny są bardzo wysokie i jest to rozwiązanie przeważnie dla komercyjnych wyjazdów. Założenie mieliśmy proste, zostajemy tam, dopóki nie wejdziemy na szczyt. Na miejscu okazało się, że przybyła tutaj spora grupa sympatycznych Polaków, z którymi wspólnie wyruszyliśmy szlakiem dnia następnego. Przed snem przypominaliśmy sobie jeszcze przebieg drogi i wszystkie istotne informacje, tak, aby wszystko było dopięte na ostatni guzik.

 

2016-07-13 – Środa

 

ETAP I: Les Houches (miejscowość) – Górna stacja kolejki „Bellevue”
Przewyższenie odcinka: 793 m

 

Wstaliśmy o 4:15, zjedliśmy śniadanie, wypiliśmy kawę, złożyliśmy namiot i szykowaliśmy się w drogę. Byliśmy pełni zapału by wyruszyć, jednak zamknięty szlaban przy wyjeździe z campingu powstrzymał nas do godziny 6:30. Niestety nie było możliwości w żaden sposób otworzyć go wcześniej. Z campingu przemieściliśmy się mały kawałek drogi, aby nie opłacać niepotrzebnie parkingu na kilka kolejnych dni. Samochód zostawiliśmy bezpłatnie na placu, przy budynku dolnej stacji kolejki „Bellevue”, którą można wjechać na wysokość 1801 m n.p.m., ale to zdecydowanie opcja dla bardziej leniwych.

 

O godzinie 6:55 wyruszyliśmy z parkingu przy stacji. Pierwsze założenie plecaków mocno postraszyło nasze ramiona, jednak po chwili nabraliśmy właściwego tempa. W myślach podziękowaliśmy sobie za solidne miesiące treningów. Pierwszych kilka minut maszerowaliśmy wzdłuż drogi, aż pojawił się przed nami most, skręciliśmy w prawo, zgodnie z informującymi tabliczkami. Pierwszy odcinek podejścia to asfaltowa, kręta droga, mało przypominająca górski klimat. Pogoda była łaskawa, chłodno, bez upału, lekka mżawka, idealnie warunki na długie podejście z ciężkim plecakiem.

 

Minęliśmy kolejne tabliczki z napisami Bellevarde alt. 1200 m i Les Lavouets alt. 1270 m. W tym miejscu droga z asfaltowej zmieniła się w końcu na leśną ścieżkę. Szliśmy lasem, aż do kolejnego oznaczenia Praz Dru alt 1625 m, za którym wyszliśmy na rozległe alpejskie łąki. Stąd było bardzo blisko do górnej stacji kolejki „Bellevue” na wysokości 1801 m n.p.m. Cała dróżka latem jest bardzo widoczna i nie sposób tutaj zabłądzić.

 

ETAP II: Górna stacja kolejki „Bellevue” – ostatnia stacja tramwaju – Nid d’Aigle
Przewyższenie odcinka: 571 m

 

Omijając budynek kolejki udaliśmy się do jednego z przystanków na trasie słynnego tramwaju. Przy stacji skręciliśmy w lewo i szliśmy wzdłuż torów, ku ostatniej stacji tramwaju zwanej „Orlim gniazdem”. Uwaga! Według mapy poprawny szlak przecina tory i biegnie dalej drogą w dół, by potem piąć się mozolnie do góry. Odradzam taki wybór, tym bardziej jeśli postanowiliście zdobyć górę według ambitnego planu, darując sobie jazdę kolejkami. Proponuję Wam za to uważne przejście wzdłuż torów, jest tam wystarczająco miejsca, aby bezpiecznie przejść cały odcinek, a sam tramwaj słychać już z daleka. Jest jeszcze dodatkowy plus tego rozwiązania, podczas mgły i słabych warunków pogodowych tory wyznaczają trasę marszu, zawsze macie punkt odniesienia i traficie do jednego z przystanków.

 

Do ostatniej stacji tramwaju Nid d’Aigle na wysokości 2372 m n.p.m. dotarliśmy o godzinie 11:45. Przed końcową stacją znajduje się wąski tunel, należało go ominąć ścieżką po prawej stronie. Oczywiście z ciekawości przeszliśmy jego środkiem, gdyż ciuchcia zjechała właśnie w dół i mieliśmy pewność, że nic nas nie rozjedzie. „Orle gniazdo”- to miejsce, gdzie przy sprzyjających warunkach pogodowych liczne grono turystów wjeżdża podziwiać ładne widoki, bądź to osoby z całym sprzętem w celu uniknięcia długiego podejścia. Kiedy dotarliśmy do tego miejsca warunki były bardzo niekorzystne. Mgła, niska temperatura, padający deszcz ze śniegiem sprawiły, że popularne miejsce świeciło pustkami. Weszliśmy do pomieszczenia, w którym turyści oczekują na odjazd kolejki i tu zrobiliśmy sobie przerwę na obiad.

 

ETAP III: Nid d’Aigle (stacja) – Refuge Des Rognes (Barak Forestiere)
Przewyższenie odcinka: 396 m

 

Założonym celem tego dnia było dotarcie do okolic schroniska Tete Rousse i rozbicie tam namiotu, w miejscu do tego przeznaczonym. Jak to w górach bywa – plany to jedno, pogoda i warunki to drugie. Każdy kto wkracza w górski świat musi pamiętać, że to natura rozdaje karty. Po wyjściu z małego pomieszczenia stacji szliśmy chwilowo szeroką ścieżką, by za chwilę odbić w lewo. Dalsza droga prowadziła już znacznie węższą dróżką pośród kamieni. Im wyżej tym coraz chłodniej i mocniej sypał śnieg. Teren zaczął bardziej przypominać górskie środowisko. Po kilku minutach opady były tak intensywne, że widoczna droga została przykryta białym puchem. Widoczność również z minuty na minutę malała.

 

Dotarliśmy tylko do murowanego schronu „Barak Forestiere”. W naszym przypadku pełnił funkcję awaryjnego schronienia, które znajduje się po drodze do schroniska Tete Rousse, na wysokości 2768 m n.p.m. Jest to świetnie miejsce do przeczekania właśnie takich kaprysów pogody. Schron jest całkowicie darmowy, z piętrowymi łóżkami i poddaszem. Można w nim spokojnie przeczekać noc lub zatrzymać się tylko na chwilę. Obok baraku znajdowała się drewniana toaleta, pełen luksus.

 

Nawet przez chwilę nie było najmniejszego przejaśnienia, które dawało szanse na bezpieczne dotarcie do okolic schroniska. Całe popołudnie z opadami śniegu i znikomą widocznością. Podjęliśmy decyzję o pozostaniu tu na noc i przeczekaniu trudnych warunków. Nie byliśmy tam jednak sami, z powodu pogody utknęło w tym miejscu kilku osób. Jedna z ekip próbując dotrzeć do schroniska, po chwili zawróciła, co tylko utwierdziło nas w dobrze podjętej decyzji. Wieczór minął na sympatycznych rozmowach i pochłanianiu sporych ilości budyniu.

 

Podsumowanie dnia:
Pokonany odcinek pieszo: Les Houches (1008 m) – Barak Forestiere (2768 m)
Przewyższenie łącznie: 1760 m

 

Relacja – Mont Blanc – CZĘŚĆ III

 

Fotorelacja z wyjazdu – GALERIA MONT BLANC

 

Bartłomiej Bednarczyk