Relacja – Mont Blanc – Francja – Część I

wpis w: Aktualności | 0

 

2016 – RELACJA – MONT BLANC – FRANCJA

 

Z WŁOCH DO FRANCJI

 

Drugim etapem naszej lipcowej wyprawy był przejazd do Francji i wejście na „dach Europy”. Chodzi oczywiście o Mont Blanc, który niewątpliwie przyciąga uwagę wielu alpinistów. Prawie każdy, kto zaczyna swoje zmagania z alpejskimi czterotysięcznikami rozważa wyprawę na śnieżne stoki białej góry. Osiągniecie wysokości 4809 m n.p.m. stało się również dla nas początkiem klasycznej drogi rozwoju w górach. Wejście na wierzchołek zostało ocenione na PD – nieco trudne z minusem, jest to określenie trudności stosowane w zwyczajowej skali francuskiej. O tym miejscu powstało wiele mitów, historii, a także wydarzyło się bardzo dużo wypadków. Jak wyglądało wejście w naszym wykonaniu oraz jakie zgromadziliśmy doświadczenia, przedstawimy w trzech częściach relacji.

 

INFORMACJE OGÓLNE

 

Mont Blanc (4809 m n.p.m.) – najwyższy szczyt Alp, najwyższego łańcucha górskiego w Europie, którego długość wynosi około 1200 km, szerokość od 150 do 250 kilometrów (od wybrzeża Morza Śródziemnego, po dolinę Dunaju w okolicach Wiednia). Szczyt położony w Alpach Graickich, na terenie Górnej Sabaudii, tuż przy granicy francusko – włoskiej. Siedemnaście kilometrów na północny wschód od szczytu znajduje się trój-styk granic Francji, Włoch i Szwajcarii. Zwany inaczej Biała Górą lub Dachem Europy. Pierwszego wejścia na szczyt dokonali: Jacques Balmat i Michel Paccard, 8 sierpnia 1786 roku. Co ciekawe jest stale rosnącym masywem, przyrost roczny ocenia się na ok. 2-3 mm. Wysokość góry zmienia się też o kilka metrów ze względu na grubość czapy lodowej pokrywającej szczyt. Biorąc pod uwagę granice wyznaczone przez Międzynarodową Unię Geograficzną jest to najwyższy szczyt Europy. Tę górę należy zdobyć jeśli myśli się o skompletowaniu Korony Ziemi – najwyższych szczytów wszystkich kontynentów.

 

LOGISTYKA – DOJAZD POD MONT BLANC

 

Jest wiele sposobów dostania się pod masyw Mont Blanc: autem, stopem, samolotem, busami lub pociągami, wszystko zależy od posiadanego czasu, wygody i zasobności portfela. Naszą wyprawę rozpoczęliśmy w sobotę 9 lipca 2016 roku. W celu uzyskania odpowiedniej aklimatyzacji przed wejściem na Mont Blanc, najpierw udaliśmy się do miasteczka Pont (Włochy), skąd rozpoczęliśmy drogę na szczyt Gran Paradiso (wpis ten będzie kontynuacją poprzedniego i dokończeniem opisu całej lipcowej wyprawy).

 

Relacja – GRAN PARADISO – WŁOCHY – początek wyprawy

 

WARIANTY I STYLE WEJŚCIA

 

W przypadku zdobywania Mont Blanc drogą klasyczną są dwie możliwości do wyboru. Wejście z ułatwieniami na lekko lub wejście z plecakiem i wszystkim co niezbędne na własnych plecach. Zależy czy posiadamy zasobny portfel czy duży plecak. Podczas wyprawy na najwyższy szczyt Alp oferowane są wszelakie udogodnienia ułatwiające zdobycie góry. My ze wszystkich uproszczeń zrezygnowaliśmy z kilku powodów. Po pierwsze satysfakcja ze zrobienia wszystkiego samodzielnie jest o wiele większa, a po drugie cała magia wypraw w góry polega na włożeniu odpowiedniego wysiłku i zmierzeniu się ze wszystkimi trudnościami, jakie napotykamy na swojej drodze. Całą wyprawę przygotowaliśmy i poprowadziliśmy bazując na własnym przygotowaniu, bez korzystania z usług przewodników i agencji górskich. 

 

Szczegółowe rozwiązania z których można skorzystać:

 

WARIANT PIERWSZY – Wyprawa na lekko

 

Pierwszy wariant, na lekko polega np. na niesieniu małego plecaka przez prawie całą długość drogi, na wjechaniu tramwajem z dzielnicy Saint-Gervais do ostatniej stacji Nid d’Aigle na wysokości 2372 m n.p.m. Ten zabieg zwalnia z 3,5 godziny marszu pod górę i pokonania 1370 metrów przewyższenia z ekwipunkiem o wadze od 25 do nawet 30 kilogramów. Wykupienie noclegów w obu ciepłych i przytulnych schroniskach, czyli Tete Rousse i Gouter, odcina Was od kontaktu z przyrodą i nocy spędzonych pod gwieździstym niebem. Atak szczytowy z wyżej położonego schroniska, na wysokości 3817 m n.p.m. odejmuje kilka godzin jednego dnia w akcji w górach, a jest to przeważnie 5 lub 6 godzin, tyle bowiem zajmuje pokonanie odcinka między schroniskami w obie strony. Jeszcze kilka udogodnień sprawia, że bez większego odczucia prawdziwej wyprawy można próbować zdobyć najwyższy szczyt Alp. Takie rozwiązanie kosztuje zdecydowanie mniej wysiłku i przymyka oko na przygotowanie fizyczne.

 

WARIANT DRUGI – Smak prawdziwej przygody!
Wybrany przez nas

 

Drugi wariant rozpoczyna się z miasteczka Les Houches na wysokości 1008 m n.p.m. Stąd bowiem zaczyna się klasyczne wejście drogą francuską na najwyższy szczyt całych Alp. Trasa, która zakłada zdobycie góry od podstaw na własnych nogach i pokonania łącznie 3801 metrów przewyższenia siłą własnych mięśni. Omyłkowo sporo osób uznaje znane Chamonix jako początek szlaku, jest to błędne rozumowanie. Wybrana i preferowana przez nas druga opcja różni się zdecydowanie od wyżej opisanego łatwiejszego wariantu. Smak gór i bliskość z naturą to coś, co poczujecie przy wyborze tego rozwiązania. W trudniejszym i bardziej ambitnym planie musicie od początku dźwigać wszystko na swoich plecach, co kosztuje o wiele więcej wysiłku i wymaga dobrego przygotowania kondycyjnego. Musicie sami nieść cały sprzęt biwakowy (namiot, śpiwór, karimatę, kuchenkę do gotowania, kartusze z gazem, jedzenie na wszystkie dni), w dodatku często w kiepskich warunkach pogodowych. Sami oceńcie czy warto. Ja Was oczywiście zachęcam do wybrania tego drugiego rozwiązania. Należy jednak wziąć pod uwagę fakt, że poprowadzenie samodzielnie wejścia na szczyt wymaga posiadania odpowiedniego wachlarza umiejętności i cennej wiedzy. Mont Blanc nie jest górą trudną, ale nie należy jej w żadnym wypadku lekceważyć. To, że będziecie w porządku wobec siebie i góry dostarcza jeszcze jednej niewątpliwej korzyści, takie działanie w dużej mierze hartuje nasz organizm, wzmacnia nas, w przyszłości przygotowuje do samodzielnego podjęcia zmagań z najwyższymi górami. Powoduje to, że w trudnych sytuacjach, gdy jesteśmy zdani na siebie, potrafimy sobie poradzić. Zdobycie „dachu Europy” to układanka z wielu puzzli, które muszą być odpowiednio połączone. W drugiej części relacji opowiemy Wam, jak my połączyliśmy wszystkie te elementy.

 

Relacja właściwa – Mont Blanc – CZĘŚĆ II

 

Fotorelacja z wyjazdu – GALERIA MONT BLANC

 

Bartłomiej Bednarczyk