Relacja – KAZBEK – Gruzja – Część II

wpis w: Aktualności | 0

 

2017 – RELACJA KAZBEK – GRUZJA

 

6 Sierpnia – Niedziela

 

Decydując się na uprawianie aktywności w górach należy priorytetowo traktować panujące tam warunki pogodowe. To one w znacznym stopniu decydują o tym, czy nasza wyprawa będzie możliwa do przeprowadzenia. Kluczowa jest więc aura wyznaczająca to, co w danym okresie czasu jesteśmy w stanie zrobić. Często się mawia, że trzeba mieć szczęście do pogody, i tak w rzeczywistości jest. Wybór terminu wyprawy nie jest więc przypadkowy. Są okresy, kiedy w wybranym rejonie panują najbardziej sprzyjające warunki pogodowe. Nie jeden alpinista przekonał się o wyższości sił natury. Pomimo świetnego przygotowania i planowania, mógł wówczas jedynie rozłożyć ręce w geście bezradności. Sam również doświadczyłem opisanego uczucia podczas wyjazdu w Alpy Bawarskie. Bardzo duże zagrożenie lawinowe zatrzymało nas na campingu i uniemożliwiło wyjście w góry. Wróciliśmy tam za rok, bo nie warto trzymać się planów, gdy wszystko naokoło wyraźnie sugeruje odwrót. W trakcie wyjazdu w góry Kaukazu pogoda zapaliła nam zielone światło, co umożliwiło sprawne i bezpieczne działanie. Góry były przychylne naszym zamiarom.

 

Podczas pierwszego poranka w górach obudziły nas promienie słońca. Nagrzewając mocno namiot zmusiło nas to do pobudki, zanim odezwał się budzik. Po wyjrzeniu z namiotu ujrzeliśmy błękitne, bezchmurne niebo, które u wszystkich wyzwoliło pozytywną reakcję. Tego dnia do pokonania mieliśmy jedynie odcinek do budynku Bethlemi Hut, czyli popularnej Meteo Stacji. Najkorzystniej jest pokonać go możliwie rano, ponieważ po południu dość często występują tam mgły i pogarszają się warunki pogodowe. Ponadto, w przypadku przejścia przez ten odcinek lodowca Gergeti może wystąpić problem z orientacją i pobłądzeniem.

 

ETAP IV: Biwak SABERDZE – LODOWIEC GERGETI
Przewyższenie odcinka: 366 m
Długość odcinka: 2,14 km

 

Poranek wyglądał podobnie jak większość dni podczas wyprawy – śniadanie, pakowanie, zwijanie namiotu i dalszy marsz. Przed wyruszeniem uzupełniliśmy zapasy wody, którą można było czerpać z dostępnego kraniku. Na dalszym etapie woda dostępna była z płynących cieków lodowca. Biwak „Saberdze” to ostatni punkt, gdzie spotkamy zieleń i trawy. Po kilku minutach otoczenie zmieniło się znacząco. Teren był kamienisty, a ścieżka bardziej wąska. Obok towarzyszyły nam płynące wody z charakterystyczną brązową barwą. Odległość 2,14 km dzieliła nas od biwaku do początku lodowca. Na tym etapie zyskaliśmy 366 metrów przewyższenia. Odpowiedni kierunek marszu wyznaczają niekiedy poukładane na dużych kamieniach, niewielkie kopczyki.

 

Zanim jednak dotarliśmy do lodowca naszą uwagę przykuła tablica informacyjna z polskim napisem: „Kazbek nie lubi singli. Zwiąż się i załóż raki”. Ma ona na celu ostrzegać o zagrożeniach, jakie czekają na dalszych etapach drogi. Zastanawiacie się z pewnością, dlaczego w tak odległym od Polski kraju napis w naszym języku? Niestety z powodu licznych zaniedbań i brawury Polacy zasłynęli jako jeden z najbardziej wypadkowych narodów na tej górze. Niestety nie jest to powód do dumy. Stało się to z bardzo wielu powodów, zaczynając od braku odpowiedniego wyposażenia poprzez słabe przygotowanie kondycyjne, lekceważenie lub całkowite pomijanie aklimatyzacji, a także mocne przekonanie o „łatwości” góry. Do tego dochodzi także brak górskiego doświadczenia w niższych górach, nieświadomość zagrożeń oraz ignorowanie sygnałów wysyłanych przez organizm, jak i panujących warunków. Na pewno po części przyczynia się do tego nieodpowiednio dobrany zespół, a nawet stworzenie go z całkiem nieznanych sobie osób. Dodać można również brak umiejętności w podejmowaniu decyzji i zła ocena sytuacji. Powodów jest bardzo dużo i czasami wiele kumulujących się czynników prowadzi w konsekwencji do wypadków – szczęśliwe są te, dzięki którym można wyciągnąć wnioski. Inni niestety mają mniej szczęścia, co widoczne jest na napotkanych po drodze upamiętniających tablicach. Z przykrością odczytuje się nazwiska osób pochodzących nie tylko z naszego kraju. Brak wyobraźni o tym, co może wydarzyć się w górach niestety kończy się często tragicznie. Choć Kazbek nie należy faktycznie do trudnych, jest górą niebezpieczną i absolutnie nie można jej lekceważyć. Warto tu wyraźnie zaznaczyć, iż stwierdzenie „łatwiej” – trudniej” jest bardzo subiektywne. Jest to ocena danej osoby, posiadającej określone doświadczenia i poziom wiedzy. Dla górskiego wyjadacza będzie to cel faktycznie łatwy, a nawet pobyt o charakterze aklimatyzacyjnym przed trudną wyprawą. Z kolei dla górskiego laika, będzie to wyzwanie z szeregiem czekających pułapek. Istota doboru celu do własnych możliwości jest w górach kluczowa.

 

ETAP V: Lodowiec GERGETI – BETHLEMI HUT (Budynek Meteo Stacji)
Przewyższenie odcinka: 284 m
Długość odcinka: 1,69 km

 

Pierwszy odcinek lodowca przeszliśmy bez żadnych problemów. Podczas ładnej pogody nie stanowi on większego zagrożenia. Występujące w nim szczeliny były bardzo widoczne. Jego powierzchnia to odkryty lód, na którym znajdują się niewielkie kamienie oraz miejscami spływają cieki wodne. Przy dobrej widoczności widać położony na wzgórzu budynek starego schroniska. Sprzyjająca aura ułatwia zdecydowanie nawigowanie, a dotarcie do celu nie jest problematyczne. Co innego, gdy na tym etapie natrafimy na zdecydowanie gorsze warunki pogodowe lub występujące mgły. Wtedy wymagana jest umiejętność nawigowania. O pogubienie się w trudnych warunkach nie trudno. My trafiliśmy na moment, gdzie pokonanie go w niskich butach trekkingowych, bez użycia raków nie było czymś nadzwyczajnym. Jego powierzchnia może być niestety w gorszym stanie, przykryta świeżym śniegiem, a nawet przypominać mały ciek wodny, na skutek np. znacznych opadów bądź wyższych temperatur, powodujących topnienie w górnych partiach lodowca. Trzeba być gotowym na różne ewentualności i nie liczyć na to, że zawsze się uda. Po przekroczeniu lodowca szliśmy ponownie ścieżką podobną do tej z odcinka dojściowego do lodowca. Schronisko znajduje się na wzgórzu, a podejście do niego odbywa się z lewej strony wzniesienia. Do budynku doprowadziła nas widoczna trasa.

 

BETHLEMI HUT – Budynek schroniska – obiekt byłej meteo stacji, nazywany w skrócie „meteo”. Znajduje się na wysokości 3650 m n.p.m. Można w nim wykupić noclegi, my jednak wszystkie noce w górach spędziliśmy biwakując w namiocie. Budynek wewnątrz jest dość zniszczony, panują tam mało przyjemne warunki, co zdecydowanie przemawia na korzyść noclegu we własnym namiocie. Miejsc do rozbicia namiotu jest bardzo wiele. Na miejscu należy wpisać się do książki pobytu oraz wnieść opłatę za rozstawienie namiotu w wysokości 10 Lari (opłata w 2017 roku). Po zejściu ze szczytu, bądź też w przypadku podjęcia decyzji o powrocie, należy zgłosić to w budynku wypisując się. „Meteo” jest ostatnim punktem wsparcia na trasie. Miejsce to z pewnością można nazwać – bazą główną pod górą Kazbek, ponieważ panuje tu największy tłok. Przy samych murach swoje miejsce do odpoczynku mają również konie, za pomocą których co niektórzy dostarczają tu swój sprzęt, zamiast wnosić go samodzielnie.

 

Z jednej strony budynek jest kolorowy i patrząc tylko z tej perspektywy prezentuje się on całkiem nieźle. W pobliżu „kolorowego wejścia” znajdziecie słynną ławeczkę, na której złapiecie najlepszy zasięg sieci. Można go również znaleźć odchodząc kilka metrów od stacji. Stąd właśnie możecie sprawdzić pogodę, czy skontaktować się z rodziną lub znajomymi. Przy „Meteo” możecie czerpać wodę, która wycieka z węża, jednak czasami są przerwy bądź mniejsze ciśnienie. Spędziliśmy tutaj całe popołudnie oraz drugą noc w górach.

 

Przewyższenie całego dnia: 650 m

 

Obok meteo stacji możecie spotkać grupę polskich ratowników, tzw. „Bezpieczny Kazbek”. Obecni są w trakcie trwania sezonu letniego tzn. lipiec – wrzesień. Niosą oni pomoc w przypadku różnych niebezpiecznych zdarzeń. Prowadzą działalność prewencyjną, jak i profilaktyczną. Ich obecność tu jest zaznaczona powiewającą na maszcie polską flagą, a swoją bazę ratownicy mają w żółtych namiotach. Można wspierać ich działalność, która jest formą wolontariatu. Obecność ratowników jest odpowiedzią na bardzo wiele wypadków zdarzających się podczas prób zdobycia szczytu, a naszym rodakom, tak jak już wcześniej wspomniałem, zdarzają się one dosyć często. Wybierając się na Kazbek , należy mieć świadomość, że nie ma tu profesjonalnych służb ratunkowych. Brak wyspecjalizowanych jednostek, jak np. TOPR w Polsce, który posiada w swoich szeregach wybitnych specjalistów oraz własny śmigłowiec. Oczekiwanie na pomoc może trwać tu czasami bardzo długo i będzie ona uzależniona od dobrych warunków pogodowych. Wiedza na temat możliwości uzyskania pomocy w sytuacjach kryzysowych oraz wybór odpowiedniego ubezpieczenia to nieodłączny element przygotowań do każdej wyprawy.

 

7 Sierpnia – Poniedziałek

 

ETAP VI: BETHLEMI HUT (Budynek Meteo Stacji) – Platforma namiotowa
Przewyższenie odcinka: 200 m
Długość odcinka: 1,37 km

 

Kolejny poranek zaserwował nam ponownie świetną pogodę. Postanowiliśmy przenieść się z biwakiem nieco wyżej, w okolice miejsca potocznie nazywanego „Czarnym Krzyżem”. Droga spod schroniska to wąska, widoczna ścieżka wśród kamieni, czyli obrazek dość charakterystyczny. Początkowo udajemy się do pierwszego punktu orientacyjnego, tzw. Biały Krzyż – to wzgórze na wysokości 3820 m n.p.m. W tym miejscu znajduje się również kilka przygotowanych platform na namioty. My udaliśmy się kawałek dalej. Zatrzymaliśmy się nieopodal niewielkiej grupy osób, ponieważ zdecydowanie wolimy ciszę i spokój. Wybraliśmy gotowe i przygotowane przez innych miejsce, posiadające ułożony z kamieni wysoki murek. Była to wysokość 3850 m n.p.m. Miejsce było świetną alternatywą dla zatłoczonej i głośnej meteo stacji. To ostatnia dogodna lokalizacja i podłoże, jeśli chce się uniknąć biwaku na śniegu. W pobliżu znajduje się niewielki strumień, z którego można czerpać wodę bez ograniczeń. Z innych relacji przeczytałem, że aby nocować powyżej meteo stacji należy wnieść ze sobą zapasy wody bądź pozyskać ją ze śniegu. Jak widać jest to niezupełnie prawdziwa informacja. Konieczność pozyskiwania wody ze śniegu występuje w przypadku noclegu na śnieżnym plateau, które jest ostatnim praktykowanym przez inne zespoły miejscem na spędzenie nocy.

 

Po rozłożeniu namiotu założyliśmy małe plecaki i udaliśmy się na wyjście aklimatyzacyjne. Był to pierwszy odcinek bez całego ekwipunku na plecach. Wyjście miało na celu dwa równie ważne zadania. Pierwsze to oczywiście przystosowanie organizmu do wysokości, co jest niezbędne przed wejściem na szczyt Kazbek. Natomiast drugie – to rozpoznanie za dnia odcinka drogi, który przejdziemy nocą podczas ataku szczytowego.

 

Relacja z Gruzji – KAZBEK – CZĘŚĆ III

 

Fotorelacja z wyjazdu – GALERIA KAZBEK

 

Bartłomiej Bednarczyk