Relacja – KAZBEK – Gruzja – Część I

wpis w: Aktualności | 0

 

2017 – RELACJA KAZBEK – GRUZJA

 

KOLEJNY KROK W GÓRĘ

 

Kiedy w 2016 roku wróciliśmy z zakończonego powodzeniem wyjazdu na najwyższy szczyt Alp – Mont Blanc, wiedzieliśmy, że chcemy dalej realizować górskie wyprawy. Systematycznie wraz z nabywanym doświadczeniem będziemy podnosić sobie poprzeczkę i stawiać nieco ambitniejsze cele. Realizacja w górach daje nam wiele przyjemności. Zdecydowaliśmy się więc na kolejny naturalny krok i przekroczenie nowej dla nas granicy wysokości. Skoro w Alpach złamana została już wysokość 4000 metrów, to czas sprawdzić swoje organizmy powyżej 5000 metrów. Uruchomiliśmy „Projekt Kaukaskie Kolosy ”, który polegał na zdobyciu dwóch pięciotysięczników w malowniczych górach Kaukazu. Wybór padł na Kazbek oraz Elbrus, dwa wygasłe wulkany, które są idealnym sprawdzianem przed kolejnymi szczytami i namiastką większych wypraw górskich. Pozwalają na obycie się z mechanizmem ekspedycji w łatwym technicznie terenie. Cały wyjazd miał na celu oczywiście postawienie stopy na obu górach, ale także coś bardzo ważnego, mianowicie poznanie reakcji naszych organizmów na tej wysokości. Jak później się okazało czuliśmy się świetnie, nie tylko fizycznie, a góry nie opierały się zbytnio przed nami, co wynikało również ze szczęścia do dobrej pogody.

 

INFORMACJE OGÓLNE

 

KAZBEK – wysokość 5033 m n.p.m. – Mkinwarcweri, czyli zamarznięty szczyt lub lodowy szczyt. To wygasły wulkan, zbudowany z law trachitowych, którego ostatnią erupcję przypisuje się na ok. 6000 lat temu. Znajduje się na terytorium Gruzji i jest trzecim w kolejności najwyższym szczytem tego kraju, a siódmym w całym Kaukazie. W państwie winem płynącym dominuje Szhara (5201 m) oraz Djangi-Tau (5058 m). Położony jest na granicy z Rosją, we wschodniej części centralnego Kaukazu i jego bocznym paśmie. W jego masywie znajdują się liczne lodowce o łącznej powierzchni 135km2. Po stronie gruzińskiej znajduje się lodowiec Gergeti, zwany również Ordzweri. Pierwszego wejścia na szczyt dokonali w 1868 roku angielscy wspinacze D.W. Freshfield, A.W. Moore i C. Tucker, pod przewodnictwem F. Devouassoud, francuskiego przewodnika górskiego. Świetnie prezentuje się z miasteczka Stepancminda (dawniej Kazbegi).

 

KRÓTKA CHARAKTERYSTYKA

 

Uchodzi za łatwy technicznie, jednak jest bardzo kapryśny pogodowo. Często lekceważony, co jest powodem bardzo dużej ilości wypadków. Statystycznie przeważają interwencje spowodowane brakiem właściwej aklimatyzacji oraz zbyt szybkim zdobywaniem wysokości. Bardzo kłopotliwe są również częste załamania pogody, opady śniegu oraz mgły utrudniające orientację na rozległych polach śnieżnych i lodowcach. Realnym zagrożeniem są również szczeliny występujące na lodowcu i możliwość pogubienia się przy złej pogodzie. Szczyt znacząco wyróżnia się ze swojego otoczenia, co za tym idzie, narażony jest na silne wiatry oraz kumulowanie się niekorzystnej aury. Pobyt na górze nie wymaga żadnych pozwoleń ani dodatkowych opłat. Łatwe dotarcie do bazy, dość niski koszt wyjazdu, ogromna ilość dostępnych informacji oraz prosta logistyka sprawiają, że jest górą bardzo popularną i często wybieraną, min. jako pierwszy pięciotysięcznik. Z odpowiednim przygotowaniem i umiejętnościami nie powinien stanowić problemu dla osób zaprawionych w górach, jednak dla lekkomyślnych turystów będzie bardzo niebezpieczny i może być pułapką.

 

KAUKAZ – (Wielki Kaukaz) to łańcuch górski znajdujący się w południowo – zachodniej Azji. Rozciąga się pomiędzy Morzem Czarnym i Morzem Kaspijskim. Leży na terenie Gruzji, Azerbejdżanu, Armenii i Rosji. W całym paśmie 8 szczytów przekracza wysokość 5000 m n.p.m.: Elbrus – 5642 m, Dych-Tau – 5203 m, Szchara – 5201 m, Kosztan Tau – 5150 m, Pik Puszkina – 5100 m, Dżangitau – 5058 m, Kazbek – 5047 m i Mizhirgi – 5025 m. Długość wynosi około 1500 km a szerokość od 110 do 180 km.

 

TERMIN WYPRAWY: 4 – 21 SIERPNIA 2017

 

POCZĄTEK PRZYGODY

 

4 Sierpnia – Piątek
Dzień wyjazdu

 

Najbardziej dogodnym środkiem dostania się do Gruzji jest oczywiście samolot. Planując naszą wyprawę dużo wcześniej nabyliśmy bilety lotnicze w polskich liniach LOT. Promocja w styczniu pozwoliła zakupić kurs w obie strony za ponad 500 zł, co było bardzo korzystną ofertą. Mogliśmy zabrać ze sobą jeden bagaż 8 kg i były to małe plecaki, posiadające wymiary bagażu podręcznego, w które zapakowaliśmy głównie ubrania. Drugim niezbędnym pakunkiem był bagaż rejestrowany z limitem do 23 kilogramów. W naszym przypadku zabraliśmy duże plecaki o pojemności ok. 80+ litrów. Spakowaliśmy tam cały niezbędny sprzęt oraz liofilizaty. Z Polski zabraliśmy tylko specjalną żywność, a wszystkie pozostałe zakupy wykonaliśmy na miejscu w celu redukcji wagi bagażu. Przed wydaniem rzeczy do odprawy, tuż przed wylotem polecam wcześniej zabezpieczyć plecak, czy to torbę folią stretch, szczególnie, gdy rzeczy znajdują się przypięte na zewnątrz plecaka. Najlepiej jest to wykonać samodzielnie ponieważ cena takiej usługi na lotnisku jest wygórowana.

 

Swoją podróż rozpoczęliśmy wyjazdem z rodzinnego Lubartowa na lotnisko Chopina w Warszawie. Na miejscu spotkaliśmy się z grupą naszych znajomych i dalej wspólnie kontynuowaliśmy wyprawę. Nasz samolot do stolicy Gruzji – Tbilisi wystartował o godzinie 22:30, a sam lot trwał 3 godziny i 30 minut. Po wylądowaniu należy pamiętać o przestawieniu zegarka. W stosunku do polskiego czasu letniego przesuwamy wskazówki na dwie godziny w przód. Warto również na lotnisku zaopatrzyć się w lokalną kartę SIM. My wybraliśmy operatora GEOCELL z dostępem do Internetu (można również wybrać wariant z połączeniami telefonicznymi). Rozmowy z Polską i transfer danych są bardzo drogie i pomimo dobrego zasięgu naszych operatów odradzam takie korzystanie, po powrocie będzie czekał z pewnością wysoki rachunek. Walutą w Gruzji jest LARI. Jeden Lari Gruziński (GEL) to ok. 1,55 zł (kurs z sierpnia 2017 roku). Na lotnisku znajdziemy także liczne kantory, w których możemy korzystnie wymienić np. dolary. Nie polecam zakupu Lari w Polsce i zabierania ich ze sobą, to rozwiązanie jest bardzo nie korzystne. Bardzo dobry kurs uzyskaliśmy również wypłacając gotówkę z bankomatów.

 

5 Sierpnia – Sobota
Pierwszy dzień w Gruzji

 

Nasz samolot wylądował o godzinie 4:00 w stolicy Gruzji. Po wykonaniu czynności, o których napisałem powyżej zabraliśmy się za organizację transportu do miasteczka, w którym postawiliśmy swoje pierwsze kroki w kierunku szczytu Kazbek. Lotnisko oddalone jest od Stepancmindy o 169 km, przejechanie tego odcinka autem zajmuje ok. 3 godzin. Kuba jest świetnym negocjatorem każdej ceny, więc rozpoczął rozmowy z pierwszym napotkanym i zainteresowanym taksówkarzem. Początkowo jego propozycja była całkowicie nie do zaakceptowania. Jak to bywa w negocjacjach trzeba być czasami nieugiętym i po pewnym czasie zapakowaliśmy swoje bagaże do auta i ustaliśmy uczciwą cenę. Można? Oczywiście, Gruzja to kraj, w którym należy się targować, gdyż ceny wywoławcze za pewne usługi są dedykowane dla bogatych turystów z zachodu. Oczywiście wszystko do granic rozsądku. Należy również pamiętać, że Gruzini bardzo lubą nas Polaków i należy wspominać o swoim pochodzeniu, na pewno dzięki temu uzyskamy lepsze warunki. Z lotniska można dostać się do Kazbegi (dawna nazwa miasteczka Stepancminda), także autobusami. Z pod terminali odjeżdża numer 37 i kieruje się do dworca DIDUBE, z którego dalej dostaniemy się do naszego celu. Kursują tu autobusy, marszutki i busy między innymi do Władykaukazu, Kutaisi, Batumi, Bakuriani, czy do górskiego regionu Swanetii. Didube to także stacja tbiliskiego metra należąca do linii Achmeteli –Warketili, znajdująca się w pobliżu targu.

 

Przejazd odbył się Gruzińską drogą wojenną. Biegnie z Tbilisi (w Gruzji) do Władykaukazu (w Osetii Północnej) łącząc regiony Południowego i Północnego Kaukazu. Gruzińska Droga Wojenna ma długość 208 km, a w najwyższym punkcie, na Przełęczy Krzyżowej wznosi się na wysokość 2379 m n.p.m. (Wikipedia). Po drodze minęliśmy: Jvari, Misaktsieli, Tsitelsopeli, Zhinvali, Tsivtskaro, Pasanauri, Gudauri, Pansheti. Dla osób zainteresowanych także zwiedzaniem polecam zatrzymanie się i zobaczenie twierdzy ANNANURI oraz GUDAURI – słynna budowla przypominająca Koloseum. Mnie osobiście nie pociąga styl zwiedzania i bardzo szybko nudzę się w takiej formie spędzania czasu.

 

Po dotarciu do Stepancminda nagrodziliśmy kierowcę dodatkowym napiwkiem i udaliśmy się po raz pierwszy na posmakowanie tutejszej kuchni. Nasz plan pierwotnie zakładał wyjście w góry dnia kolejnego, jednak mało optymistyczne prognozy pogody sprawiły, że postanowiliśmy wyjść zaraz po przyjechaniu. Załamanie w prognozie i opady od czwartku sprawiłyby, że nasz atak szczytowy we wstępnym założeniu wypadałby akurat w okres nadejścia opadów. Przekonacie się później, że przyśpieszone wyjście było strzałem w dziesiątkę.

 

Niezwłocznie więc rozpoczęliśmy szybkie przygotowania do naszego wyjścia. Najpierw przepakowaliśmy nasze plecaki i część niepotrzebnych rzeczy oraz porcje jedzenia do drugiej części wyprawy pozostawiliśmy w depozycie. Na miejscu dokonaliśmy również zakupu kartuszy z gazem (do kuchenek używanych w górach), nie można go bowiem zabierać do samolotu. W samym miasteczku tak na prawdę znajdziecie wszystko co jest Wam potrzebne. Są tutaj miejsca noclegowe, restauracje, oddział banku w którym możecie wymienić walutę, bankomat oraz sklepy. W mojej opinii kupicie tu wszystko to, co niezbędne. A wypowiedzi, że tam nic nie ma są po prostu objawami marudzenia. Jedziemy tam doświadczyć przygody i czegoś nowego, a nie szukać centrum handlowego tuż przed wyjściem na szlak. Po zrobieniu uzupełniających zakupów o godzinie 12:52 ruszyliśmy w góry. Wybraliśmy drogę klasyczną. Jak już pewnie wiecie z poprzednich relacji zawsze rezygnujemy z wszelkiego rodzaju ułatwień, które mają czynić wejście prostszym i mniej męczącym. Tak było i tym razem, górskie etapy poprowadziliśmy samodzielnie, opierając się na własnym przygotowaniu.

 

ETAP I: Miejscowość STEPANCMINDA (Kazbegi) – Klasztor CMINDA SAMEBA
Przewyższenie odcinka: 420 m
Długość odcinka: 2,7 km

 

Pierwszym charakterystycznym punktem do którego należało dotrzeć był bardzo słynny, prawosławny klasztor CMINDA SAMEBA (Trójcy Świętej). Wyjście rozpoczęliśmy z wysokości 1750 m n.p.m. Szlak rozpoczyna się tuż za rzeką, należy minąć most i skręcić w lewo. Nie wybraliśmy popularnej drogi, którą wjeżdżają auta transportujące turystów na wzgórze. Obraliśmy wariat, który obchodzi je na około i rozpoczyna się za knajpą „Cafe Gergeti”. Jest to opcja o tyle lepsza, że szliśmy ciągle w ciszy i spokoju, bez tumanów kurzu, hałasu aut i woni spalin. Klasztor został zbudowany w XIV wieku i jest miejscem bardzo licznych wycieczek, jego rozpoznawalność wzięła się także stąd, iż jest symbolem na większości map oraz przewodników o Gruzji. Znajduje się na wysokości 2170 m, a więc do przejścia mieliśmy pierwsze 420 metrów przewyższenia. Tuż przy budynku znajduje się kranik z wodą, przy którym można uzupełnić zapasy wody na dalszą część dnia. Niektórzy także postanawiają zostać tutaj na noc, miejsc biwakowych w pobliżu jest bardzo wiele, a świetne widoki gwarantowane. My jednak od samego początku wiedzieliśmy, że pójdziemy dalej.

 

ETAP II: Klasztor CMINDA SAMEBA – Przełęcz ARSHA
Przewyższenie odcinka: 750 m
Długość odcinka: 4,4 km

 

Początkowo należało iść mocno rozjeżdżoną przez auta drogą i kierować się na zalesiony grzbiet. W tym miejscu należy także wspomnieć o pierwszym ułatwieniu z jakiego można skorzystać wybierając się na górę Kazbek. Otóż lokalni kierowcy transportują leniwych turystów z miasteczka na klasztorne wzgórze. Drugim bardzo często wybieranym ułatwieniem jest transport sprzętu i ciężkich plecaków końmi, od klasztoru aż do budynku byłej Meteo Stacji na wysokość 3650 m n.p.m., czyli miejsca, które jest bazą główną pod górą Kazbek. Połączenie dwóch ułatwień zwalnia z niesienia przez dwa dni ciężkiego plecaka i z pewnością wymaga mniej wysiłku. Z oby tych udogodnień zrezygnowaliśmy. Do samej przełęczy prowadziła widoczna ścieżka wśród traw i zieleni. Można ją porównać do trasy jaką poruszamy się w np. Bieszczadach latem. ARSHA znajduje się na wysokości 2920 m n.p.m. Prawidłowe położenie potwierdziła nam znajdująca się na niej kapliczka. Przy dobrej widoczności można ujrzeć stąd sam szczyt Kazbek, początek lodowca Gergeti (Ordzweri) oraz często wybierane miejsce pierwszego biwaku tzw. SABERDZE.

 

ETAP III: Przełęcz ARSHA – SABERDZE (miejsce pierwszego noclegu)
Przewyższenie odcinka: 80 m
Długość odcinka: 1,6 km

 

Droga z przełęczy była bardzo rozciągnięta, na tym odcinku zyskaliśmy tylko 80 metrów w górę. Początkowo opadała w dół, spory odcinek prowadziła prawie, że po płaskim terenie i całość wymagała niewiele podchodzenia. W licznych relacjach napotkałem opisy rwącej rzeki, którą należy pokonać tuż przed samym miejscem biwaku (w większości mocno przesadzone). Oczywiście te informacje zostały potem zweryfikowane i wiedzieliśmy, że należy iść kawałek w górę potoku, aby znaleźć dogodne miejsce to przejścia na drugą stronę. Obecnie nie należy się przejmować tym małym problemem ponieważ została tam położona metalowa drabinka, po której przechodziliśmy. Za rzeką pokazała się niewielka, płaska polana na której rozbiliśmy swój namiot. Było to miejsce naszego pierwszego noclegu podczas tej wyprawy.

 

Postanowiliśmy pozostać tutaj ze względu na powolne przyzwyczajanie naszego organizmu do wysokości, czyli lepszą aklimatyzację. Za nami 1250 metrów przewyższenia, ku szczytowi Kazbek. Saberdze znajduje się wysokości ok. 3000 – 3100 metrów. Nie występuje tutaj problem w pozyskaniu wody, ponieważ znajdowała się tutaj wystająca rura, z której można nabierać ją do woli. My chcieliśmy uniknąć przykrych niespodzianek i za każdym razem przegotowywaliśmy wodę. Myśl o rozterkach żołądkowych mających zatrzymać nas w drodze na szczyt spowodowała taki sposób postępowania. Na koniec dodam, że jest to świetne i dostępne miejsce dla każdego, można się tu wybrać z namiotem i cieszyć malowniczym otoczeniem, jakie serwuje nam pasmo Kaukazu. Dotarcie do tego miejsca to jedynie formą trekkingu, podchodzeniem do góry, zupełny brak trudności technicznych. Jedna mała uwaga dla osób mniej doświadczonych – cała trasa nie posiada oznaczeń występujących i znanych z Polskich gór. Przed wyruszeniem należy zapoznać się z mapą oraz dobrze rozpoznać drogę. I tak minęła sobota.

 

Przewyższenie całego dnia: 1250 m

 

Relacja z Gruzji – KAZBEK – CZĘŚĆ II

 

Fotorelacja z wyjazdu – GALERIA KAZBEK

 

Bartłomiej Bednarczyk