Relacja – Jebel Toubkal – Maroko – Część II

wpis w: Aktualności | 0

 

2018 – RELACJA JEBEL TOUBKAL – MAROKO

 

RUSZAMY W GÓRY

 

2018-12-13 – Czwartek

 

ETAP I: Miasteczko IMLIL – Schronisko LES MOUFLONS
Przewyższenie odcinka: 1400 m
Długość odcinka: Niespełna 13 km

 

Zanim ruszyliśmy na szlak zostawiliśmy niepotrzebne rzeczy w depozycie u właściciela kwatery oraz zarezerwowaliśmy pokój na dzień powrotu z gór. Jak wspomniałem wcześniej, wybraliśmy drogę klasyczną na szczyt – IKHIBI SUD. Jej początek zaczyna się między straganami i sklepikami. Uważajcie na ulicznych „przewodników”, który oferują krótkie poprowadzenie szlakiem lub wskazują dalszą jego część i zwykle żądają za to opłaty, jak to bywa często w Maroku. Podczas całej drogi nie ma żadnych oznaczeń, tabliczek, czy drogowskazów. Z uwagi na to, że my nie korzystaliśmy z usług przewodnika, musieliśmy sami znać przebieg całej trasy. Natomiast od 2019 r. został wprowadzony obowiązek wynajęcia lokalnego przewodnika, ponieważ w 2018 r. miało tu miejsce brutalne morderstwo dwóch turystek z Danii i Norwegii. Jest to teraz restrykcyjnie sprawdzane i weryfikowane na punktach kontrolnych. Nas na szczęście jeszcze te przepisy nie obowiązywały, więc mogliśmy samodzielnie ruszyć w góry.

 

Początkowy odcinek trasy to marsz wzdłuż niewielkich zabudowań. Po ok. 40 minutach dotarliśmy do berberyjskiej wioski AROUMD, położonej na wysokości 1900 m n.p.m. Jest ona popularnym miejscem turystycznym, gdzie odbywają się liczne wycieczki i trekkingi. Po opuszczeniu zabudowań droga prowadzi przez wyschnięte koryto rzeki, a za nim ścieżka robi się nieco bardziej stroma i biegnie w górę doliny AIT MIZANE. Choć pasmo Atlasu Wysokiego dorównuje wysokością alpejskim szczytom to jego zbocza zdecydowanie różnią się od znanych nam europejskich gór. Najbardziej widoczną różnicą jest brak lodowców, średnia temperatura roczna nie pozwala tu na zaleganie dużej ilości śniegu. Piaszczyste ścieżki, kamieniste zbocza i spora ilość pyłu towarzyszyły nam przez większość drogi. Cała trasa jest formą przyjemnego marszu.

 

Na wysokości 2350 m n.p.m., mniej więcej w połowie drogi do schronisk, znajduje się osada SIDI CHAMHAROUCH, słynąca z wielu legend. To święte miejsce zbudowane na ruinach dawnej arabskiej świątyni. Odbywają się tu liczne pielgrzymki osób wierzących w uzdrowiskową moc wody. Można tu zakupić np. kolorowe czapki, lokalne wyroby i napić się świeżo wyciskanego soku z pomarańczy lub mandarynek. Od sympatycznego sprzedawcy kupiliśmy kilka kolorowych czapek, a w zamian obiecał nam dzbanek pysznej herbaty w drodze powrotnej.

 

Grudzień należy tu do jednych z chłodniejszych miesięcy w roku, stąd chwilę później zmieniła się już temperatura i pojawił się śnieg. Był to już ostatni odcinek drogi przed schroniskami, znajdującymi się na wysokości 3200 m n.p.m. My wybraliśmy schronisko LES MOUFLONS, oferujące w tym czasie nieogrzewane, wieloosobowe pokoje z piętrowymi łóżkami (należy posiadać swój śpiwór) i zimną wodą. Jeśli ktoś liczy na lepsze warunki, to ma do wyboru drugie schronisko, oferujące więcej udogodnień. W obu schroniskach można otrzymać posiłek i wrzątek. W związku z tym, że my byliśmy poza sezonem, w okresie zdecydowanie mniejszego ruchu turystycznego, nie musieliśmy dokonywać wcześniej rezerwacji. Natomiast wybierając się w okresie maj – wrzesień należy się liczyć z dużym zatłoczeniem tego miejsca oraz koniecznością wcześniejszej rezerwacji pokoi. Dodatkowo obok schroniska znajduje się również wydzielona strefa na namioty.

 

2018-12-14 – Piątek

 

ETAP II: Schronisko LES MOUFLONS – Szczyt JEBEL TOUBKAL
Przewyższenie odcinka: 967 m

 

Jebel Toubkal posiada dwa wierzchołki. Wschodni – wyższy, który jest najczęściej odwiedzany oraz wierzchołek zachodni – niższy o wysokości 4030 m n.p.m. Wejście zarówno na jeden, jak i drugi szczyt to niewymagający trekking. W kierunku szczytu wyruszyliśmy o godzinie 7 rano. Czas potrzebny na dotarcie do głównego wierzchołka to przeważnie 3 – 4 godziny. Osoby słabiej przygotowane kondycyjnie potrzebują od 5 do nawet 6 godzin. Pierwszy odcinek za schroniskiem wymagał użycia raków, był bowiem najbardziej stromy i lekko oblodzony. Dojście do przełęczy TIZI n’TOUBKAL – 3940 m n.p.m. przypominało marsz w zamkniętej śnieżnej kuli, ponieważ trafiliśmy na bardzo silny wiatr, który przenosił śnieg z jednego miejsca na drugie. Mieliśmy przynajmniej lekkie urozmaicenie podczas łatwej drogi. Dalej z przełęczy odbiliśmy w lewo, w kierunku najwyższego punktu, stąd średni czas na szczyt to ok. 1 godzina.

 

ETAP III: Szczyt JEBEL TOUBKAL – Schronisko LES MOUFLONS
Droga zejściowa

 

Na szczycie Jebel Toubkal znajduje się charakterystyczna metalowa piramida, będąca punktem triangulacyjnym (według Wikipedia: „szczególny punkt geodezyjny na powierzchni Ziemi o znanych współrzędnych geodezyjnych względem przyjętego układu odniesienia, wyznaczający wierzchołek trójkąta sieci triangulacyjnej”). Przy szczęściu do pogody można zobaczyć stąd nawet równinę Sahary. Bardzo silny wiatr sprawił, że nie zostaliśmy tu długo. Do schroniska wracaliśmy tą samą drogą. Zejście do Les Mouflons zajmuje połowę czasu potrzebnego na dotarcie na wierzchołek (niecałe 2 godziny). Po dojściu do schroniska napiliśmy się słodkiej marokańskiej herbaty, zjedliśmy obiad i jeszcze tego samego dnia ruszyliśmy w dół, do miasteczka IMLIL.

 

ETAP IV: Schronisko LES MOUFLONS – Miasteczko IMLIL
Powrót do miasta
Długość odcinka: Niespełna 13 km

 

Wracaliśmy tą samą trasą, co przyszliśmy pierwszego dnia. Gdy przechodziliśmy przez osadę SIDI CHAMHAROUCH, zostaliśmy zauważeni przez sprzedawcę, od którego kupiliśmy poprzednio czapki. Zgodnie z wcześniejszą jego obietnicą, poczęstował nas herbatą. W godzinach wieczornych wróciliśmy do miasteczka IMLIL, gdzie zostaliśmy na nocleg.

 

2018-12-15 – Sobota
Marrakesz

 

Następnego dnia wróciliśmy do Marrakeszu. Transport powrotny pomógł nam ogarnąć właściciel kwatery, w której nocowaliśmy, w dodatku w dużo korzystniejszej cenie, niż płaciliśmy w pierwszą stronę. To co zauważyliśmy w Maroku podczas naszego pobytu, to na pewno wzajemne wspieranie się Marokańczyków z mniejszych społeczności. Popołudnie spędziliśmy w Marrakeszu. Jednak jest to dla mnie miasto zdecydowanie zbyt głośne i na dłuższą chwilę bardzo męczące. Na ulicach roi się od jeżdżących skuterów, handlarzy nawołujących do zakupu pamiątek, naganiaczy do restauracji i knajp. Nie ma jak cisza i widoki zaśnieżonego Atlasu.

 

2018-12-16 – Niedziela
Powrót do Polski

 

Niedziela była dla nas ostatnim dniem w Maroku. Na lotnisku można natrafić na liczne kontrole. Związane jest to z tym, iż kraj ten słynie z ogromnej produkcji haszyszu i jest jego jednym z większych importerów na świecie. Oczywiście posiadanie haszyszu jest tu zakazane. Obowiązuje również zakaz wywożenia poza granice tutejszej waluty – Dirhamów Marokańskich. Po 4 godzinnym powrotnym locie znaleźliśmy się w Polsce. Z pewnością była to ciekawa podróż i nowe doświadczenia w górach.

 

Fotorelacja z wyjazdu – GALERIA JEBEL TOUBKAL

 

W celu śledzenia kolejnych wyjazdów zapraszam na profil FACEBOOK

 

Bartłomiej Bednarczyk