Relacja – Grossglockner – Austria – Część II

wpis w: Aktualności | 0

 

2018 – RELACJA GROSSGLOCKNER – AUSTRIA

 

2018-06-21 – Czwartek
Wejście na szczyt

 

ETAP IV: Miejsce biwaku – Schronisko Erzherzog Johann Hütte
Przewyższenie odcinka: 484 m

 

Nocne wyjście w kierunku szczytu zawsze wyzwala pełną mobilizację do działania. W końcu to chwila, na którą czekamy już od pierwszego dnia planowania wyjazdu . Tradycyjnie dzień ataku szczytowego rozpoczęliśmy od zjedzenia małego posiłku, a następnie przygotowania całego sprzętu na drogę. Do lodowca mieliśmy bardzo blisko, zaledwie kilka minut marszu. Wkraczając na śnieżne pola związaliśmy się liną, zachowując odpowiednie odstępy. Sam lodowiec Ködnitzkees, przez który prowadzi trasa nie charakteryzuje się większymi trudnościami. Teren orientacyjnie jest bardzo łatwy, z wieloma punktami odniesienia, co przy dobrej pogodzie i odpowiednio wcześniejszym rozpoznaniu okolicy nie sprawia problemów z dotarciem do celu. Cały zaśnieżony odcinek pokonaliśmy w ciemności, jedynie przy świetle czołówek.

 

Gdy doszliśmy do skał przywitał nas wschód słońca. Pierwszy etap to via ferrata – wł. żelazne drogi, są to odcinki lub całe trasy sztucznie ubezpieczone stalowymi linkami, które ułatwiają poruszanie się z zastosowaniem asekuracji w postaci lonży, nawet bez umiejętności wspinaczkowych. My celowo ominęliśmy je po lewej stronie, podchodząc jeszcze kawałek po śniegu, ku górze. Osobiście nie przepadam za via ferratami, ponieważ są to odcinki bardzo monotonne, przypominające zabawę w parku linowym. Weszliśmy w jej górną część i krótkim, skalnym odcinkiem dotarliśmy do położonego na wysokości 3454 m n.p.m. schroniska – Erzherzog Johann Hütte.

 

Erzherzog Johann Hütte to najwyższej położony obiekt na całej trasie. Zbudowany został w 1880 roku, a rozbudowany w 1930 r. mieści się na wierzchołku Adlersruhe na grani południowo – wschodniej. W sezonie jest tu dość tłoczno i należy dużo wcześniej rezerwować noclegi. To właśnie z tego miejsca większość osób decyduje się zaatakować szczyt, jest stąd zdecydowanie najbliżej. Roiło się tu głównie od przewodników oraz grup zorganizowanych z różnych zakątków świata, nie zabrakło również podróżujących po całym globie Japończyków. Dla nas jest to miejsce przechodnie, zatrzymaliśmy się tu tylko na chwilę, przy okazji fotografując piękne krajobrazy. Wykorzystując sprzyjającą nam słoneczną aurę, po krótkiej przerwie, żwawo ruszyliśmy najciekawszym odcinkiem drogi.

 

ETAP V: Schronisko Erzherzog Johann Hütte – Szczyt Grossglockner
Przewyższenie odcinka: 344 m

 

Najpierw dotarliśmy na małe, białe wzniesienie, z którego doskonale było widać kuluar prowadzący na skalną grań. Góra Grossglockner posiada dwa wierzchołki, aby dostać się na najwyższy jej punkt najpierw należy wejść na niższy wierzchołek o nazwie Kleinglockner (3770 m n.p.m.) . Prowadzi na niego droga niespecjalnie trudna technicznie. Jednak chwilę później zaczął się odcinek, który wymagał od nas większej ostrożności , z powodu wąskiego przejścia na grani z pozostałościami śniegu i niewielkimi nawisami . Zarówno z lewej, jak i z prawej strony otaczała nas „lufa” (z niemieckiego Luft – powietrze, otwarta przestrzeń pod nogami wspinacza). Ekspozycja ta może stanowić problem dla osób z lękiem przestrzeni i wysokości. Asekurację w znacznym stopniu ułatwiają metalowe tyczki, na które można założyć linę. Przewodnicy w tym miejscu często używają krótkich taśm z karabinkami.

 

Po odcinku grani dotarliśmy do miejsca , gdzie musieliśmy zejść na małą, wąską przełęcz Glocknerscharte (3766 m n.p.m.), rozdzielającą dwa wierzchołki góry. Krótki fragment ubezpieczony jest stalową liną używaną przy systemie via ferraty. Przejście odbywa się najczęściej po śniegu, bądź lodzie i wymaga postawienia tylko kilku kroków. Po prawej stronie widoczna była rynna Pallaviciniego, którą biegnie bardzo wymagają droga wspinaczkowa o długości 600 m. Za przełęczą został nam do pokonania ostatni odcinek całej trasy. Szczyt był już bardzo blisko. Te kilkanaście metrów do głównego wierzchołka posiada jedynie trudności o wycenie II i również wyposażone jest w metalowe tyczki oraz ringi umożliwiające wpinanie przelotów. Po kilku godzinach od wyjścia z namiotu stanęliśmy w końcu na najwyższym szczycie Austrii! Będąc przy słynnym krzyżu podziwialiśmy widoki.

 

ETAP VI: Szczyt Grossglockner – Miejsce biwaku
Droga zejściowa

 

Wejście na szczyt to zawsze tylko połowa drogi. Zejście w dół szło nam bardzo sprawnie do momentu napotkania kilku grup idących jeszcze do góry. Chcieliśmy jak najszybciej dostać się do schroniska, ponieważ dochodzące z oddali grzmoty i widoczne chmury oznaczały nadchodzącą burzę. Pomimo znacznych sygnałów od natury, ku naszemu zdziwieniu, część z tych osób postanowiła iść dalej, a zawracali tylko nieliczni, głównie Ci pod opieką przewodników. Momentami powstawały korki, ponieważ wymijanie znacząco utrudniali nieprzygotowani turyści, którzy mieli duże problemy z poruszaniem się. Obecnie łatwy dostęp do gór otwarty przez agencje górskie często sprzyja niewłaściwemu dobieraniu celów, co jest widoczne niemal na każdym znanym szczycie.

 

Na szczęście jeszcze w promieniach słońca udało nam się dotrzeć do schroniska, by napić się herbaty i uzupełnić kalorie. Chwilę później rozpadał się deszcz i zaczęły powracać grupy z nieudanej próby wejścia na szczyt. Pomimo bliskości szczytu, zbyt późno rozpoczęli swój marsz w górę. W schronisku zaczynało robić się tłoczno, więc w trakcie chwilowego rozpogodzenia ruszyliśmy dalej w dół. Niestety pogoda z minuty na minutę pogarszała się coraz bardziej, a powrót przez lodowiec przypominał niczym prysznic po długim dniu. Ulewny deszcz i huk grzmotów odprowadził nas do samych namiotów. Przemoknięci szybko przebraliśmy się w suche ciuchy i zanurzyliśmy w śpiwory.

 

Podsumowanie dnia:
Pokonany odcinek pieszo: Miejsce biwaku – Szczyt Grossglockner
Przewyższenie łącznie: 828 m

 

2018-06-22 – Piątek

 

Załamanie pogody trwało całą noc, a nad ranem objawiło się dużym spadkiem temperatury i opadami śniegu. Około godziny 9 rano pojawiły się pierwsze promienie słońca, co pozwoliło nam sprawnie wysuszyć zamoknięte rzeczy i przygotować się do zejścia.

 

ETAP VII: Miejsce biwaku – Schronisko Lucknerhaus
Zejście na parking

 

Spakowaliśmy wszystkie rzeczy i korzystając z poprawy warunków pogodowych udaliśmy się w dół, przechodząc ponownie przez schronisko Stüdlhütte. Całe zejście odbywało się tą samą drogą, którą szliśmy na szczyt. Nim dotarliśmy do charakterystycznego budynku ponownie zaczął padać śnieg. Cieszyliśmy się jednak, że to nie deszcz. Zanim znaleźliśmy się na parkingu słońce przebiło się przez ciemne chmury i w pogodnej aurze dokończyliśmy naszą wyprawę.

 

W drodze do domu zaplanowaliśmy przejazd słynną alpejską trasą – Großglockner-Hochalpenstraße, to wijąca się serpentynami wśród wzgórz i szczytów najwyżej położona utwardzona droga w całej Austrii. Najciekawszym jej punktem jest widok na lodowiec Pastrze, który w ostatnich latach uległ znacznemu stopieniu. U jego stóp znajduje się zalew Margaritze.

 

Udany wyjazd jest wówczas , gdy wszyscy wracają cali i zdrowi do domu. Ten był podwójnie udany – zdobyty szczyt oraz bezpieczny powrót. Zatem nasza kolejna wyprawa zakończona została powodzeniem.

 

Fotorelacja z wyjazdu – GALERIA GROSSGLOCKNER

 

Bartłomiej Bednarczyk