WSZYSTKO MA SWÓJ POCZĄTEK

 

Nasza przygoda z górami trwa od najmłodszych lat. Początkowo były to mało wymagające wędrówki, głównie po beskidzkich szlakach oraz szkolne wycieczki. Lubiliśmy przebywać w bliskim kontakcie z naturą i spędzać wolny czas na świeżym powietrzu, a widok górskiego krajobrazu wyjątkowo przypadł nam do gustu. Jednak na tym etapie za wcześnie było by stwierdzić, że to zamiłowanie do gór. Nic nie zapowiadało, że w przyszłości poświęcimy tej pasji, tak wiele czasu. Przełomowy okazał się wyjazd w Bieszczady w 2010 r. (odsyłam Was do zakładki „O MNIE”, gdzie już to wnikliwie opisałem). Ten wyjazd w pełni uświadomił nam właściwy kierunek i skierował na górskie ścieżki. Później zaczęły się bardzo intensywne wyjazdy w polskie pasma górskie. Istotny dla nas, jako początkujących okazał się pomysł zdobycia Korony Gór Polskich, ponieważ przy okazji wejścia na 28 najwyższych szczytów Polski, przechodziliśmy również okoliczne szlaki, wydłużając znacząco nasze trasy. Poznaliśmy dogłębnie podstawy turystyki górskiej i zbudowaliśmy solidne fundamenty. Bardzo polubiliśmy również górską zimę i w tym okresie zwiększyliśmy częstotliwość wyjazdów. Pokonywanie tras w głębokim śniegu dawało nam wielką frajdę, było zdecydowanie trudniej i ciekawiej. Nieraz wracaliśmy w ulubione miejsca, które za każdym razem wyglądały inaczej, bo w górach nigdy nic nie jest takie samo. Zaczęliśmy więc intensywniej trenować i więcej uwagi skupiać na prawidłowym przygotowaniu do górskich wyjazdów. Dzisiaj z pewnością mogę stwierdzić, że każde z tych zdarzeń przyczyniło się do zrodzenia w nas pasji.

 

MAŁYMI KROKAMI PRZED SIEBIE

 

Po okresie intensywnych wyjazdów przyszedł czas na naukę i pierwsze szkolenia. Wiele czasu poświęcaliśmy także na czytaniu górskich książek oraz zgłębianiu wielu zagadnień związanych z tematyką górską. Cały swój urlop przeznaczaliśmy na wyjazdy w góry, by móc tylko znaleźć się w dolinach i na graniach. Gromadziliśmy niezbędny sprzęt, rezygnując przy tym ze zbędnych przyjemności. Przejdźmy do roku 2016. Wówczas miała miejsce nasza pierwsza alpejska wyprawa na najwyższy szczyt Europy – Mont Blanc. Nasze pierwsze wejście na szczyt drogą klasyczną nie przysporzyło nam trudności, a było czymś dużo bardziej istotnym niż wyzwanie górskie. Pokazało nam, jak bardzo odpowiada nam taka forma aktywności. Biwaki w śniegu, topienie lodu w celu pozyskania wody, gotowanie przy namiocie, kaprysy pogody, niesamowite widoki, braterska współpraca oraz poznanie ciekawych osób utwierdziły nas w przekonaniu, że tu czujemy się najlepiej! Dodatkowym bonusem, jaki dostarczają nam wyprawy to docenianie małych i prostych rzeczy, które po powrocie na niziny smakują o wiele lepiej. Niewątpliwą zaletą jest również możliwość przeżywania chwil niedostępnych w codziennym „nizinnym życiu”. Te wydarzenia skłoniły nas do stworzenia Mate Mountains. Zrobiliśmy to w celu spełnienia naszych górskich marzeń. Choć brzmi banalnie, to jednak realizacja ambitnych planów nie jest już taka prosta, wymaga wytrwałości. To nie tylko euforia na szczycie góry, ale także codzienne wyrzeczenia, ciężka praca i treningi, liczne szkolenia, niekiedy rozczarowanie i poczucie bezsilności wobec sił natury. Paleta doświadczeń, jaka towarzyszy nam w zmaganiach, głównie z własnymi słabościami, dodaje tylko kolorytu całemu obrazowi.

 

DLACZEGO MATE MOUNTAINS?

 

Wszystkie górskie wyjazdy planuję i realizuję wspólnie z moim młodszym bratem Kubą, stąd pomysł na nazwę „bratnie góry”, tak w luźnym tłumaczeniu można przełożyć to wyrażenie. Jednym z naszych celów do którego dążymy z pełnym zaangażowaniem jest przekroczenie w górach granicy 8000 m n.p.m. oraz wejście na jeden z ośmiotysięczników. Himalaje to ściśle określony plan. Jednak na tym nie poprzestajemy, bo samo wejście na szczyt nie jest w górach celem samym w sobie, ale przede wszystkim drogą do pokonania wielu przeciwności.

 

FILOZOFIA MATE MOUNTAINS

 

Dzisiejszy świat narzuca nam pewne wzorce. My, jak autorzy tego miejsca kierujemy się swoimi wewnętrznymi zasadami i porzucamy utarte schematy. Dla nas istotą jest mieć swoją wizję i za nią podążać. W naszych relacjach często pojawia się słowo – „samodzielnie”, które jest istotne podczas realizacji planów. W górach liczymy przede wszystkim na odpowiednie przygotowanie, siłę własnych mięśni i skoncentrowany umysł. Nie korzystamy w górach z ułatwień, które mogą czynić wejście łatwiejszym i mniej męczącym. Na kolejki i wyciągi mamy „alergię”, która nasila, gdy widzimy, jak wpływa to na wygląd górskiego krajobrazu. Wszędzie, gdzie jest to możliwe, całość trasy pokonujemy pieszo zmagając się ze wszystkimi trudnościami, jakie stawia przed nami góra. Takie podejście daje nam największą satysfakcję. Lubimy porównywać nasze wyzwania do nauki w szkole, gdzie z roku na rok uczymy się trudniejszych rzeczy. Podobnie jest tutaj, systematycznie podnosimy sobie poprzeczkę, bez skakania od razu na najwyższy szczebel drabiny. Góry wymagają cierpliwości oraz znajomości własnego organizmu, dlatego podążamy tradycyjną ścieżką, od gór najniższych do najwyższych, od Beskidzkich szlaków przez Jurę, Tatry, Alpy, Kaukaz, Pamir po Himalaje. Dzięki temu w miejscach oddalonych od cywilizacji, gdzie często w trudnych sytuacjach możemy polegać jedynie na sobie, potrafimy znaleźć rozwiązanie.

 

CZYM SIĘ ZAJMUJEMY?

 

Przede wszystkim wytrwale realizujemy się w górach, bo w nich czujemy się najlepiej. Poza pokonywaniem kolejnych metrów w pionie i poziomie chętnie dzielimy się naszym doświadczeniem i przygodami. Za pośrednictwem wpisów, relacji, publikacji, spotkań na żywo opowiadamy m.in. o naszych wyprawach oraz ich właściwym zorganizowaniu. Góry uczą nas bardzo wiele, dlatego mówimy o tym, co z nich wynosimy. Więcej o spotkaniach na żywo napisaliśmy w zakładce WYSTĄPIENIA. Istotne jest dla nas przekazanie wartości i tradycji zgodnych z górską naturą. Zapraszamy Cię przede wszystkim do śledzenia aktualności na naszym profilu FACEBOOK. Gdzie znajdziesz wszelkie informacje, relacje i fotografie z wyjazdów oraz aktualności związane z naszymi działaniami.